lek. Ludwina Maria Machała, ortopeda i taraumatolog narządu ruchu

Nie przyspieszać (na siłę) rozwoju dziecka 

Wywiad z lek. Ludwiną Marią Machałą, naszym ortopedą i traumatologiem narządu ruchu, która pracuje również z dziećmi.




- Statystycznie od 4% do 6% noworodków ma rozwojową dysplazję stawów biodrowych a 0,1 % -0,2 % rodzi się z wrodzoną stopą końsko - szpotawą. A jak to wynika z Pani obserwacji?

- Jeśli chodzi o problemy zdrowotne dzieci, to odnotowuję dolegliwości bólowe lub wady postawy. Stawy biodrowe noworodków bada się za pomocą USG metodą prof. R. Grafa. Jest to właśnie profilaktyka dysplazji stawów biodrowych. Dzięki temu badaniu można dostrzec problem i wyleczyć go bez konieczności operacji. Nieleczona dysplazja stawu biodrowego doprowadza do jego zwichnięcia. To jest ciężka choroba, która ostatecznie kończy się wszczepieniem endoprotezy u młodych, nawet 30 – 40. Letnich, osób. U większości dzieci można zastosować leczenie nieinwazyjne, które wymaga cierpliwości rodziców. Pozwala ono w przyszłości uniknąć choroby zwyrodnieniowej stawu biodrowego, która jest bardzo częsta, ale u starszych osób. 

- Badanie USG stawów wykonuje się u noworodków niedługo po urodzeniu. Potem źródła wskazują, że wypada je zrobić około 6 tygodnia. A jeśli to USG wykona się później, czy to niesie z sobą jakieś konsekwencje?

- Nie. Zalecenia są jasne. Jeśli po badaniu noworodka nie ma wątpliwości oraz nie było żadnych niepokojących informacji uzyskanych w wywiadzie lekarskim, to pierwsze badanie wykonuje się do 6-8 tygodnia życia dziecka. Zalecam też, by wykonać drugie badanie, ponieważ jest ono bardzo subiektywną oceną lekarza. Każdy też może się pomylić. A tak mamy pewność, że wszystko jest w porządku. Nie ma zatem znaczenia, czy drugie USG wykonamy w 6 czy 9 tygodniu życia dziecka, skoro pierwsze było bez zastrzeżeń. 

- A jeśli w pierwszym badaniu „wyszła” niestabilność stawu biodrowego, a wywiad jest obciążony tzn. wystąpiła dysplazja stawu biodrowego u rodziców lub rodzeństwa?

- Wtedy USG wykonuje się wcześniej. Trzeba pamiętać, że u znakomitej większości dzieci ma ono charakter profilaktyczny. Czasem rzeczywiście występuje niewielka niedojrzałość stawów biodrowych, która wymaga jedynie obserwacji i działań pielęgnacyjnych. 

- Dużo większy problem jest ze stopą końsko-szpotawą, z którą rodzą się dzieci... 

- Należy pamiętać, że jest to bardzo ciężka i skomplikowana wada oraz deformacja całej stopy. Nie mamy wpływu na powstanie zarówno niej, jak i innych chorób np. Pethersa, Osgood – Schlattera czy ostrej gorączki reumatycznej, które dotykają dzieci oraz młodzież. Wspomniana stopa wymaga jednak długotrwałego leczenia, wieloletniej rehabilitacji i stosowania sprzętu ortopedycznego. Najczęściej wykorzystuje się metodę Ponsetiego, która daje bardzo dobre wyniki. 

- A jaki wpływ stopa końsko-szpotawa będzie miała na naukę chodzenia przez dziecko, lub na powstanie innych wad postawy?

- Jeśli dziecko jest prawidłowo rehabilitowane, to nie zaburzy jego chodzenia. Nie mniej trzeba pamiętać, że stopa nigdy nie będzie zdrowa i w jakimś stopniu zawsze zdeformowana. Nie ma jednak powiązań między tą wadą a np. skrzywieniem kręgosłupa. 

- Młode mamy pytają nas także w jakim wieku można nosić dziecko w nosidełku?

- Uważam, że nie powinniśmy nosić dziecka w nosidełku, a jeśli już to w takiej specjalnej chuście. Jest ono wtedy w pozycji „żabki”, która wspomaga prawidłowy rozwój stawów biodrowych. Natomiast moim zdaniem w nosidełku dziecko nie jest w pozycji fizjologicznej. Uważam, że przynajmniej do roku życia powinno leżeć na brzuchu lub plecach. 

- Dlaczego nie popiera pani wspomagania rozwoju dziecka np. chodzikiem czy nosidełkiem?

- Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, ale nie wstaje samo i nie chodzi, to oznacza, że nie jest na to gotowe. Jego układy: mięśniowy oraz nerwowy nie są jeszcze odpowiednio rozwinięte i tym samym nieprzygotowane do chodzenia. Takie „wsadzanie” do chodzika może powodować rozwinięcie się u dziecka wad postawy. Dla bioder wspomniane „pomoce” też nie są dobre. Kończyny takiego maluszka są bardzo miękkie i plastyczne, ponieważ w większości to jeszcze chrząstka a nie kość. Dla nich to może być to za duże obciążenie masą ciała. Zarówno nosidełka, jak i chodziki nie sprzyjają rozwojowi dziecka. 

- Na co najbardziej powinna zwrócić uwagę mama w pierwszym roku życia swojego maluszka? Wiadomo, że w tym czasie rozwija się on najintensywniej? 

- Uważam, że jeśli dziecko jest zdrowe tj. bez zaburzeń neurologicznych lub chorób metabolicznych albo ośrodkowego układu nerwowego, to wymaga głównie pielęgnacji. Nie należy przyspieszać jego rozwoju na siłę tzn. nie stawiać, nie uczyć siadać, nie umieszczać w chodzikach. Nie ma to sensu, ponieważ dziecko do 16 – 18 miesiąca życia ma czas, by zacząć chodzić. I to jest jego prawidłowy fizjologiczny rozwój. Ono i tak uczy się chodzenia do 3-4 roku życia. A dodatkowo, jeśli maluch jest duży i ciężki, to dla niego nawet lepiej, jak zacznie chodzić później.

-Dlaczego?

- Jeśli duże dzieci szybko zaczną chodzić, to ten fakt może nasilać w przyszłości powstawanie u nich wad postawy. 

- A co powinno zaniepokoić mamę obserwującą swoje dziecko?

- Jest to szeroki temat. Nie mniej mama powinna się zaniepokoić, jeśli dziecko nagle zatrzyma się w rozwoju lub straci nabyte już umiejętności. Kiedy maluch jest większy należy uważać, by nie miał nadwagi, ponieważ każdy kilogram obciąża układ ruchu.

- Zakończmy rozmowę czymś optymistycznym. Na czym polega największa „łatwość” dla ortopedów w leczeniu dziecka?

- Ortopedia dziecięca bazuje na tym, że w przypadku urazu może dojść do samoistnej korekcji przemieszczeń i ich regeneracji. Dlatego im dziecko jest młodsze, tym mniej się je operuje. 

-Dziękujemy za rozmowę.

Alicja Badetko